Pokazywanie postów oznaczonych etykietą joanna chmielewska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą joanna chmielewska. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 października 2013

Romans wszech czasów

Zaczął mi się rok akademicki, a już rok temu (z niewielkim okładem) doszłam do wniosku, że na zabieganie najlepsza jest Chmielewska (na chorobę też; na wiele przypadłości).

Tylko że znowu dostaję to samo. Aż słów brakuje, ale wcale nie z przejęcia. I chociaź Chmielewską lubię, a jej terapeutyczne właściwości sobie cenię wysoko, to nasza przygoda chyba powoli się kończy. Trzeba mi tylko dotrzeć do tych najlepszych.

Bo żeby naprawdę dobrze bawić się przy książce, potrzebuję nowych, różnorodnych bodźców - a takich tu dostałam za mało.

12 października 2013
Zdjęcie okładki pochodzi ze strony serwisu LubimyCzytac.pl

niedziela, 22 września 2013

Dwie głowy i jedna noga

Bohaterka Chmielewskiej to taka trzpiotka, której język jeszcze nie do końca dorósł. Taka trzpiotka, z którą spotyka się w kawiarni i która opowiada do wszystko pomiędzy kawą a croissantem (on migdałowy, a ona czarna). Przyjaciółka od trzech minut albo od półwieku.

I po roku wracam do tej trzpiotki, J. Chmielewskiej, do kolejnej awantury, aż dziw, że jej się to mieści w życiorysie. Dwie głowy, wokół jednej kręci się kryminał, wokół drugiej romans. Jedna własna i męcząca, druga podrzucona i męcząca jeszcze bardziej.

Lubię Chmielewską. I tą z okładki, i tą spomiędzy kartek. Tym razem obie w nieco słabszym wydaniu, ale wciąż przyjemnie.

21 września 2013
Zdjęcie okładki książki pochodzi ze strony serwisu LubimyCzytac.pl

piątek, 5 października 2012

Studnie przodków

Chmielewska jest teraz dla mnie jak Musierowicz, kiedy byłam małą dziewczynką - odprężające książki na poziomie, a każda dobra (mimo ich ilości). Ta też.

Ucieszył mnie blondyn jej życia ("Całe zdanie nieboszczyka") i zakończenie, które mimo paru oczywistości na ostatnich stronach wcale do przewidzenia nie było (ale zaskakujące też nie) - za to bardzo akuratne.

Idzie szybko, a nie sprawia wrażenia czytadła. W sam raz na zapchany rok akademicki.

5 października 2012