Pokazywanie postów oznaczonych etykietą w prezencie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą w prezencie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 lipca 2013

Taniec szczęśliwych cieni

Piętnaście luster, w których można się przejrzeć. Piętnaście luster, ale dość mętnych. I tu też pasuje cytat z Tortilla Flat:
Mnie się podoba, bo nie ma żadnego specjalnego znaczenia, które od razu widać, a jednocześnie zdaje się coś znaczyć. Tylko nie wiem co.
Dla mnie te opowiadania są jak klatki z jakiegoś filmu. Bez początku ani końca. Takie zatrzymaj się nad tym, bo codzienność też ma sens.

Opowiadania dobre, ale - niestety - jednakowo. I okładka jak z Łempickiej.

29 lipca 2013

niedziela, 7 lipca 2013

Tortilla Flat

Zachęcił mnie głos Adama Ferencego na placu Bema gdzieś o drugiej w nocy. Na szczęście.

Zastanawiałam się, co mi to przypomina. Tortilla Flat przypomina mi przygody Kubusia Puchatka.
Mnie się podoba, bo nie ma żadnego specjalnego znaczenia, które od razu widać, a jednocześnie zdaje się coś znaczyć. Tylko nie wiem co.
Czytam to jak opowieść o Kubusiu Puchatku, nie mogę odgonić tego porównania. Bawi mnie jakoś tak samo i uśmiechałam się do niej nawet na koniec.

Dobry początek wakacji i dobry początek Steinbecka.

7 lipca 2013

piątek, 5 lipca 2013

Alicja w krainie rzeczywistości

Skandal opisany z wyczuciem.

Nie jestem pewna, czy obchodzi mnie, jak było naprawdę. Ale dostaję tło do książek w ogóle i do Alicji.
Trochę zrozumienia, którego mi brakło, i trochę zwątpienia, że w tej książce jest coś niezwykłego.

5 lipca 2013

niedziela, 2 czerwca 2013

Powołanie trójki

Kinga potraktowałam jak dobry serial w trakcie sesji, tylko z wyższej półki. Książka niewymagająca, przyjemna, ale na poziomie.

Mój znajomy miał rację, że pozostałe tomy są inne niż pierwszy. Na pewno drugi jest inny, dużo więcej się dzieje i trochę inaczej. Wyczułam już chyba klimat i chyba zrozumiałam cały pomysł.
Wciąż mi się podoba.

1 czerwca 2013

piątek, 31 maja 2013

Emma

Właściwie dorastałam przy Emmie, słuchałyśmy jej z mamą wciąż i wciąż, potem film, potem wspominanie. Teraz przeczytałam pierwszy raz - i się zdziwiłam.

Uwielbiam tę historię. Jest prosta i jest dowcipna, zajmowała mnie wtedy i zajmuje mnie teraz. Tylko że przerosła samą siebie, bo dużo lepiej mi się jej słuchało niż czytało. Płynniej, zgrabniej.
Ale uderzyły mnie postaci. Mocne, dosadne. (Nie wiem, kim jest pan Darcy, ale nie wiem też, jak można kochać kogoś bardziej niż pana Knightleya).

Słabsza niż Mansfield Park, męczyła mnie trochę za często, ale wciąż - dobrze się bawiłam (chociaż bardziej przez historię niż przez słowa). I chyba rozumiem sukces Emmy, ale - jeżeli tak wygląda większość książek Jane Austen, to chyba nam ze sobą nie do końca po drodze.

31 kwietnia 2013

wtorek, 14 maja 2013

Złodziejka książek

Zaczęłam i po pierwszych stronach miałam gorącą prośbę, żeby była oznaczona jako książka młodzieżowa. Niepotrzebnie, bo i bez tego jest dobra. Inną sprawą jest to, że dla mnie to był ostatni dzwonek - bo do przeczytania jest raczej przed maturą.

Zusak pisze o wojnie. Chciałabym, żeby tak pisano o wojnie, tak po ludzku. Bo to chyba najlepszy sposób na jej oswojenie, bez pompy i nadęcia. I bez gloryfikacji cierpienia. Tak zwyczajnie.

Podobały mi się nietłumaczone niemieckie wstawki. Powiedziane innymi słowami, ale nietłumaczone. Trochę to jak francuski u Gałczyńskiego, którego nie mogłam zrozumieć, trochę jak piosenki jazzowe u Cortázara, uśmiechałam się.

Wciągnęłam się, wzruszyłam się. Dobra, porządnie napisana książka. Żadna miłość - ale dużo sympatii.

13 maja 2013